Patrzę
na wielki biały dom, a raczej na willę. Sprawdzam adres na jednej z kopert.
Tak, to tu mieszka Carlos. Zadaję sobie jedno pytanie: Podejść bliżej? Zadzwonić? I co powiem?
"Cześć. To ja, Melody. Pamiętasz mnie?" To bezsensu.
Ale.. W końcu po to tu przyjechałam, prawda? Dzwonię na domofon. Co ja zrobiłam? O boże. Chcę się wycofać. Jest za późno.
Ale.. W końcu po to tu przyjechałam, prawda? Dzwonię na domofon. Co ja zrobiłam? O boże. Chcę się wycofać. Jest za późno.
-Słucham?-
To nie Carlos, ani nie Kendall.
-Ja.. Prze-przepraszam. Pomyliłam się.-Odchodzę.
Wystraszyłam się. Kto to był? Gdzie mam iść teraz?
-Zaczekaj.-Odwracam się. Podchodzi do mnie brunet.
Rzucam mu pytające spojrzenie.
-Tak?- Boję się, że on też mnie pozna tak jak Kendall. Mam nadzieję, że nie.
-Pomogę Ci znaleźć tą osobę, której szukasz. Znam tu wszystkich.-Uśmiecha się do mnie. "Co za uśmiech!"
-Nie trzeba, dzięki.- Ruszam do hotelu.
-Logan, to twoja dziewczyna?
Ten głos. O boże. Zauważył mnie. Nie wiem co robić. Iść dalej?
-Nie.. To jest...Hej, jak masz na imię?- Krzyczy za mną Logan.
Szybkie ogarnięcie sytuacji. Odpowiedzieć? Czy tak po prostu odejść?
-Nie odpowiesz?
Niepewnie się zatrzymuję. To po to przyjechałam do tego miasta. Odwracam się.
-Cześć, Carlos.
Chłopak szeroko otwiera oczy. Czuję, że łzy napływają mi do oczu. To Carlos. Mój przyjaciel. To on. Przygryzam wargę. Nie mogę się rozpłakać. Chłopak stoi i nie wie co ze sobą zrobić. Logan popycha go w moją stronę. Nie wiem co zrobić ze swoimi rękami. Splątuję je ze sobą.
-Melody.- Udaje mu się w końcu wykrztusić.
-To ja.-Śmieję się nerwowo.
Jego towarzysz udaje się w stronę domu.
-Tak bardzo tęskniłem.- Carlito przytula mnie mocno do siebie.
Czuję, że jemu też chcę się płakać. Wtulam się w niego. Tak bardzo mi tego brakowało.
-Nie wiedziałam o listach-mówię.
-Cii.. To nie ważne.- Odpowiada nadal trzymając mnie blisko siebie.
-Na długo przyjechałaś?- Pyta, a ja wciąż jestem w niego wtulona.
-W sumie.. Chyba tak.
-Zostań ze mną na zawsze, proszę.
Mój żołądek niebezpiecznie się kurczy. Przeklinam siebie. Miałam nie płakać.
-Chodź. Nie będziemy stać na dworze.
Chwyta mnie za dłoń i ruszamy do domu. Patrzę na niego. Strasznie się zmienił. Wydoroślał. Ja też nie jestem taka sama jak kiedyś. Czy to dobrze? Jak ja mu powiem, że...Jestem ćpunką? A ważniejsze pytanie.. Jak on zareaguje? Puszczam jego rękę.
Nie mogę mu tego zrobić, Nie powinnam przyjeżdżać. Miał o mnie zapomnieć. Carlos patrzy na mnie. Jego uśmiech znika.
-Coś się stało?
-Ja...Jestem ćpunką.-Mówię i uciekam.
Nie wiem jak zareagował. Nie chcę wiedzieć. Biegnę przed siebie. Nie zasłużyłam na niego. Po co przyjechałam? Muszę dostać się jak najszybciej do hotelu. Chcę do Bromley. Do Ed'a, ale chcę też zostać tu i mieć Carlos'a u boku. Staję. Ed'a nie ma. Nie mam po co wracać. Czuję łzy, które spływają po moich policzkach. Carlos mnie nie goni. Nie chcę mnie znać. To jasne.
Nie dziwię mu się.
*Carlos*
-Jestem ćpunką- mówi i zaczyna biec w przeciwną stronę od domu mojego i chłopaków.
Ćpunką? O czym ona mówi? Stoję jak jakiś wmurowany. Nie mogę się ruszyć. Melody...Moja mała Melody. Jeszcze przed chwilą trzymałem ją w ramionach. A teraz? Sam nie wiem. Pomogę jej. Od tego są przyjaciele. Pytanie tylko...Gdzie ona jest? Nie mogła dojść za daleko. Mam tylko nadzieję, że nigdzie nie pojechała. Idę do domu po kluczki od samochodu. Po chwili już wsiadam do auta. Ruszam i rozglądam się. Musi gdzieś tu być. Dlaczego dałem jej odejść?
*Sabine*
Siedzę przy fontannie w Central Parku. Jest on niedaleko mojego hotelu jak i domu Carlos'a. Wyciągam gitarę. Dostałam ją od niego. Uśmiecham się leciutko i zaczynam grać.
"When she was just a girl
She expected the world
But it flew away from her reach
And the bullets catch in her teeth
Life goes on, it gets so heavy
The wheel breaks the butterfly
Every tear a waterfall
In the night the stormy night she'll close her eyes
In the night the stormy night away she'd fly"
Po moich policzkach spływają łzy. Po co ja tu przyjechałam? Dlaczego byłam taka głupia? Czemu robiłam bezsensowną nadzieję sobie, jak i jemu?
-Sabine? Co ty tu robisz?- Podnoszę głowę, a moim oczom ukazuję się zielonooki blondyn. Kendall.
Po prostu świetnie. To się nazywa pech.
-Widziałam się z Carlos'em.- Mówię cicho.
-To świetnie. Chłopak był załamany tym, że się do niego nie odzywałaś.
-Teraz jest jeszcze gorzej.
Odkładam gitarę. Chłopak siada koło mnie.
-O czym ty mówisz?
-Powiedziałam mu. Powiedziałam, że jestem ćpunką.
-Chyba nie chcesz powiedzieć, że przez to z tobą nie gada?
-To ja uciekłam.
-Dlaczego?
Dzwoni telefon chłopaka.
-Przepraszam- odbiera.-Halo? Carlos? Przyjeżdżaj do Central Parku. Mam twoją zgubę.
Patrzę na niego z wytrzeszczonymi oczami. Co?
-Ja.. Prze-przepraszam. Pomyliłam się.-Odchodzę.
Wystraszyłam się. Kto to był? Gdzie mam iść teraz?
-Zaczekaj.-Odwracam się. Podchodzi do mnie brunet.
Rzucam mu pytające spojrzenie.
-Tak?- Boję się, że on też mnie pozna tak jak Kendall. Mam nadzieję, że nie.
-Pomogę Ci znaleźć tą osobę, której szukasz. Znam tu wszystkich.-Uśmiecha się do mnie. "Co za uśmiech!"
-Nie trzeba, dzięki.- Ruszam do hotelu.
-Logan, to twoja dziewczyna?
Ten głos. O boże. Zauważył mnie. Nie wiem co robić. Iść dalej?
-Nie.. To jest...Hej, jak masz na imię?- Krzyczy za mną Logan.
Szybkie ogarnięcie sytuacji. Odpowiedzieć? Czy tak po prostu odejść?
-Nie odpowiesz?
Niepewnie się zatrzymuję. To po to przyjechałam do tego miasta. Odwracam się.
-Cześć, Carlos.
Chłopak szeroko otwiera oczy. Czuję, że łzy napływają mi do oczu. To Carlos. Mój przyjaciel. To on. Przygryzam wargę. Nie mogę się rozpłakać. Chłopak stoi i nie wie co ze sobą zrobić. Logan popycha go w moją stronę. Nie wiem co zrobić ze swoimi rękami. Splątuję je ze sobą.
-Melody.- Udaje mu się w końcu wykrztusić.
-To ja.-Śmieję się nerwowo.
Jego towarzysz udaje się w stronę domu.
-Tak bardzo tęskniłem.- Carlito przytula mnie mocno do siebie.
Czuję, że jemu też chcę się płakać. Wtulam się w niego. Tak bardzo mi tego brakowało.
-Nie wiedziałam o listach-mówię.
-Cii.. To nie ważne.- Odpowiada nadal trzymając mnie blisko siebie.
-Na długo przyjechałaś?- Pyta, a ja wciąż jestem w niego wtulona.
-W sumie.. Chyba tak.
-Zostań ze mną na zawsze, proszę.
Mój żołądek niebezpiecznie się kurczy. Przeklinam siebie. Miałam nie płakać.
-Chodź. Nie będziemy stać na dworze.
Chwyta mnie za dłoń i ruszamy do domu. Patrzę na niego. Strasznie się zmienił. Wydoroślał. Ja też nie jestem taka sama jak kiedyś. Czy to dobrze? Jak ja mu powiem, że...Jestem ćpunką? A ważniejsze pytanie.. Jak on zareaguje? Puszczam jego rękę.
Nie mogę mu tego zrobić, Nie powinnam przyjeżdżać. Miał o mnie zapomnieć. Carlos patrzy na mnie. Jego uśmiech znika.
-Coś się stało?
-Ja...Jestem ćpunką.-Mówię i uciekam.
Nie wiem jak zareagował. Nie chcę wiedzieć. Biegnę przed siebie. Nie zasłużyłam na niego. Po co przyjechałam? Muszę dostać się jak najszybciej do hotelu. Chcę do Bromley. Do Ed'a, ale chcę też zostać tu i mieć Carlos'a u boku. Staję. Ed'a nie ma. Nie mam po co wracać. Czuję łzy, które spływają po moich policzkach. Carlos mnie nie goni. Nie chcę mnie znać. To jasne.
Nie dziwię mu się.
*Carlos*
-Jestem ćpunką- mówi i zaczyna biec w przeciwną stronę od domu mojego i chłopaków.
Ćpunką? O czym ona mówi? Stoję jak jakiś wmurowany. Nie mogę się ruszyć. Melody...Moja mała Melody. Jeszcze przed chwilą trzymałem ją w ramionach. A teraz? Sam nie wiem. Pomogę jej. Od tego są przyjaciele. Pytanie tylko...Gdzie ona jest? Nie mogła dojść za daleko. Mam tylko nadzieję, że nigdzie nie pojechała. Idę do domu po kluczki od samochodu. Po chwili już wsiadam do auta. Ruszam i rozglądam się. Musi gdzieś tu być. Dlaczego dałem jej odejść?
*Sabine*
Siedzę przy fontannie w Central Parku. Jest on niedaleko mojego hotelu jak i domu Carlos'a. Wyciągam gitarę. Dostałam ją od niego. Uśmiecham się leciutko i zaczynam grać.
"When she was just a girl
She expected the world
But it flew away from her reach
And the bullets catch in her teeth
Life goes on, it gets so heavy
The wheel breaks the butterfly
Every tear a waterfall
In the night the stormy night she'll close her eyes
In the night the stormy night away she'd fly"
Po moich policzkach spływają łzy. Po co ja tu przyjechałam? Dlaczego byłam taka głupia? Czemu robiłam bezsensowną nadzieję sobie, jak i jemu?
-Sabine? Co ty tu robisz?- Podnoszę głowę, a moim oczom ukazuję się zielonooki blondyn. Kendall.
Po prostu świetnie. To się nazywa pech.
-Widziałam się z Carlos'em.- Mówię cicho.
-To świetnie. Chłopak był załamany tym, że się do niego nie odzywałaś.
-Teraz jest jeszcze gorzej.
Odkładam gitarę. Chłopak siada koło mnie.
-O czym ty mówisz?
-Powiedziałam mu. Powiedziałam, że jestem ćpunką.
-Chyba nie chcesz powiedzieć, że przez to z tobą nie gada?
-To ja uciekłam.
-Dlaczego?
Dzwoni telefon chłopaka.
-Przepraszam- odbiera.-Halo? Carlos? Przyjeżdżaj do Central Parku. Mam twoją zgubę.
Patrzę na niego z wytrzeszczonymi oczami. Co?
________________________________________________
Zapraszam do komentowania. Jak się podoba?
Cudowne :* Kiedy następny??
OdpowiedzUsuńSuper. Czekam na nn
OdpowiedzUsuńJuż myślałam, że z nim pójdzie do domu, a tu KABUM i ucieka. ♥ kocham to.
OdpowiedzUsuń